środa, 19 września 2012

Inspiracja: fitnessowy rekord świata 54-latka

Drogą wstępu... Wszyscy na pewno chociaż raz spotkali się z ćwiczeniem o nazwie plank (na polskich portalach, filmikach pojawia się czasem określenie deska). 

Jest to pozycja, która utrzymuje w napięciu - a przez co rozwija i kształtuje - dużą partię mięśni naszego ciała. Plank polecany jest głównie przy treningach mięśni brzucha, co nie zmienia faktu, że zaangażowane są też mięśnie nóg i ramion. Wszystko, co musimy robić to trwać w pozycji, jak na załączonym obrazku i nie zapominać o oddychaniu.

Wygląda banalnie? Też tak pomyślałam, gdy pierwszy raz usłyszałam o desce. Spróbujcie sami!


Ale gdzie ta inspiracja!
Tak, więc przedstawiam wam
54-letniego pana, rekordzistę świata w planku.
Jego wynik to 1h i 20 minut!
*(gif przedstawia końcówkę bicia rekord, nie ostateczny wynik)


Jeśli jesteście w stanie utrzymać idealną pozycję deski przez 5 minut, musicie wiedzieć, że jesteście moimi bohaterami! Zaraz po tym panu! ; ) 
Mój rekord jak dotąd to 1 min 30 sekund. Marnie... oj, marnie...

wtorek, 18 września 2012

Memrise.com - kolejna językowa pomoc online



Główny priorytet to słownictwo. System przyswajania nowych słówek jest bardzo przyjazny. Polega na naprzemiennym czytaniu, słuchaniu, wpisywaniu własnoręcznie i wybieraniu prawidłowej definicji danego słowa. Każde nowe słowo to roślina, która trafia do naszego wirtualnego ogrodu. Rośliny oczywiście trzeba podlewać, by nie zwiędły - podlewanie odbywa się na zasadzie powtórek wcześniej poznanej partii materiału. Angielski nie jest jedyną opcją. Memrise oferuje naukę wszystkich języków, jakie tylko przyjdą nam do głowy.

Moje prywatne wrażenia bardzo pozytywne. Nie spędzam tam jakoś specjalne dużo czasu, ale raz na jakiś czas zaglądam i zawsze czegoś nowego się nauczę właściwie bez wysiłku. 

Z czystym sumieniem mogę polecić!

środa, 12 września 2012

Wafle ryżowe: wróg czy sprzymierzeniec?

Wafle ryżowe są obecne w moim jadłospisie od ładnych paru lat. Zawsze uważałam je za dobrą opcję przekąski i wcale nie mam tu na myśli kategorii diet odchudzających. Wydawały się takie "zdrowe" takie "fit"... jednak przed chwilą coś mnie tknęło by sprawdzić, czy aby na pewno tak jest.
źródło: ilewazy.pl
Na samym początku zostałam zbombardowana mnóstwem negatywów i głośnych krzyków, że wafel ryżowy to zło największe i jedyny słuszny ruch to usunięcie go z diety jak najprędzej!
Argumenty to między innymi: 
  • wysoki wskaźnik IG (indeks glikemiczny) to znaczy, że bardzo szybko podnosi poziom glukozy we krwi. Co za tym idzie, nasz organizm zaczyna produkować insulinę i procesy spalania tłuszczu odchodzą na dalszy plan
  • wysoki poziom przetworzenia - nie od dziś wiadomo, że zdrowa dieta powinna składać się z jak najmniej przetworzonych produktów.
  • brak wartości odżywczych poza węglowodanami - wafel ryżowy produkowany jest z białego ryżu, który jak wiemy, jest źródłem głównie węglowodanów.
  • znikoma ilość błonnika
Spotkałam też analizy składów z opakowań  wykonanych przez bloggerów. Okazuje się, że większość (nie wszystkie) wafle ryżowe zawierają barwniki i chemiczne ulepszacze. 

Pierwsze, co zrobiłam to pobiegłam do kuchni, by sprawdzić skład moich wafli. Na szczęście nie znalazłam tam niczego niepokojącego. Tak, czy inaczej pierwsza myśl została niezmienna: kończę opakowanie, które mam - bo przecież nie wyrzucę - i więcej ich nie kupię!

Jednak im dalej w las, tym więcej drzew. W miarę zagłębiania się w ten temat zaczynałam trafiać też na artykuły, gdzie o waflach ryżowych pisze się w samych superlatywach, wręcz gloryfikuje się je! Przykład jeden z wielu można zobaczyć TUTAJ. Między innymi można dowiedzieć się, że wafel ryżowy to świetny zamiennik pieczywa (co za bzdura!) czy też o tym, że zawiera mnóstwo witamin. 

Okazuje się, że w internecie pojawiają się informacje dosłownie przeciwstawne. Proporcje częstotliwości występowania jednych i drugich są zbliżone, więc na tej podstawie ciężko wywnioskować, która strona sporu ma rację. Osobiście przyznam, że jestem skołowana. Kompletnie nie wiem, co myśleć.

Jakie jest wasze zdanie na ten temat?

wtorek, 11 września 2012

Alternatywa dla A6W - program 300 brzuszków

Jako że A6W zanudziło mnie na śmierć już czwartego dnia, postanowiłam poszukać alternatyw. No i znalazłam! Buszując po sporto-fitnessowych portalach, natknęłam się na - stosunkowo już dawno odkryte, ale zapomniane przeze mnie - cykle treningowe, jak ja to nazywałam swoiście. Mowa o:
Oczywiście, osobiście najbardziej zainteresowana jestem ostatnim z wymienionych. Przynajmniej na ten moment! 100 pompek też wydaje mi się dosyć ciekawe, ale chwila, chwila, chwila - muszę pohamować tego rumaka ambicji, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie. Skupię się na programie 300 brzuszków.

O co w tym chodzi?  Po pierwsze: wykonujemy test brzuszków, który pozwala nam określić, z którego pułapu startujemy (by dobrać poziom zaawansowania). Polega on tylko i wyłącznie na policzeniu, ile brzuszków ciągiem jesteśmy w stanie zrobić jednorazowo. Po drugie: Zaczynamy ćwiczyć według danej rozpiski  w zależności od wyniku testu. I to wszystko! Banał.
*Bardziej szczegółowe informacje można zdobyć wchodząc na stronę główną programu.

Wynik mojego testu na dzień dzisiejszy to marne 82 brzuszki. Ta liczba motywuje mnie niesamowicie. "Co to ma być?! 82 brzuszki? Przecież mogłabym być lepsza!" - podpowiada mi ambicja.

Zgodnie z powyższym wynikiem mój plan treningowy na najbliższy tydzień wygląda W TEN SPOSÓB.


Tak więc życzcie mi powodzenia i wytrwałości! Na pewno się przyda. A jeśli któraś ma ochotę, zapraszam! W grupie siła! Zaczynam od jutra. : )

Powakacyjne porównanie - mój progres na zdjęciach - before&during legs

Był brzuch, ostatnio były ramiona, czas na nogi! Wysypało się teraz sporo tych fotoprogresów, bo wakacje były czasem największych wyzwań, więc teraz trzeba zebrać plony, tak? Mam nadzieję, że was tym nie zanudzam! A nawet jeśli to jak już przebrniemy przez tą falę, będzie na jakiś czas spokój.
Jest to różnica dokładnie - co do dnia - trzech miesięcy. Te same spodenki. Wagowo 59 kg - 56 kg. Centymetrowo, o ile dobrze pamiętam z lewej strony 56 cm (w najgrubszym miejscu uda), a z prawej - 52.

Powiem wam, że zwykłe wymachy nóg na boki (jak na załączonym obrazku) działają cuda. Gdybym była bardziej sumienna i dołączała je do każdego treningu, a nie tylko do co drugiego albo i co trzeciego, pewnie zanotowałabym o wiele większy spadek centymetrów w tym najbardziej dla nas kłopotliwym obszarze wewnętrznej strony ud. 

Polecam minimum trzy serie na jeden trening, ze zmiennym tempem (np. pierwsza bardzo szybko, druga bardzo powoli, trzecia w umiarkowanym tempie) po 10-12 powtórzeń na jedną nogę.

Gwarantuję, że już po dwóch tygodniach pracy zobaczycie pierwsze efekty!


niedziela, 9 września 2012

Busuu.com, czyli moje nowe, językowe odkrycie

Dwa dni temu, buszując po blogach o samorealizacji i rozwoju, zupełnie przypadkiem wpadłam na posta polecającego pewną stronę, o której nigdy wcześniej nie słyszałam.

Wygląd profilu zaraz po założeniu konta.

Busuu.com to portal poświęcony językom obcym. Zakochałam się w nim niemal od pierwszego wejrzenia i od razu założyłam swoje konto - oczywiście rejestracja odbywa się bezpłatnie!

Na początku zostaje zaoferowany nam test sprawdzający poziom naszego zaawansowania językowego (z którego możemy, ale nie musimy korzystać). Na jego podstawie określany jest poziom trudności lekcji, od którego zaczynamy naukę z Busuu. Wybieramy języki, których chcemy się uczyć i...po prostu zaczynamy przygodę! 

Jest możliwość wykupienia konta premium, które daje nam więcej możliwości, ale jeśli mam być szczera - jest to zupełnie niepotrzebne. I bez opcji premium Busuu daje nam mnóstwo materiałów do nauki i można wycisnąć z tego portalu naprawdę wiele.

Lekcje składają się z wszystkich najważniejszych aspektów, które są potrzebne do opanowania danego języka: słownictwo, czytanie, pisanie, wymowa, rozmowa. Na koniec każdej z lekcji jest test utrwalająco-sprawdzający nasze postępy. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...